Kultura picia w Polsce – jak normy społeczne utrudniają podjęcie terapii?

Kamila Kwolek

Polska kultura picia to zjawisko głęboko zakorzenione w tradycji, obyczajowości, a nawet w języku. Choć na przestrzeni ostatnich lat model konsumpcji alkoholu ewoluuje, wciąż mamy do czynienia z silną presją społeczną, która sprawia, że przyznanie się do problemu jest postrzegane nie jako akt odwagi, ale jako życiowa porażka. To właśnie te niepisane normy stają się często najtrudniejszą barierą w drodze po zdrowie.

„Z nami się nie napijesz?” – alkohol jako spoiwo społeczne

W Polsce alkohol od dekad pełni funkcję rytualną. Towarzyszy chrzcinom, weselom, pogrzebom, a nawet zwykłym spotkaniom sąsiedzkim. W wielu środowiskach odmowa wypicia kieliszka wciąż budzi zdziwienie, a czasem nawet niechęć czy podejrzenia o chorobę lub ukryte intencje.

Taka konstrukcja relacji społecznych tworzy mechanizm, w którym osoba zauważająca u siebie pierwsze sygnały uzależnienia, stara się je maskować, by nie zostać wykluczoną z grupy. Picie „kontrolowane” w towarzystwie staje się formą kamuflażu, który opóźnia moment konfrontacji z rzeczywistością.

Mit „marginesu” a rzeczywistość uzależnienia

Jedną z największych barier utrudniających podjęcie terapii jest funkcjonujący w polskiej świadomości stereotyp alkoholika. Wciąż wielu z nas kojarzy uzależnienie z osobą zaniedbaną, bezrobotną, znajdującą się na marginesie społecznym. Ten obraz jest niezwykle szkodliwy, ponieważ pozwala osobom pijącym w sposób szkodliwy, ale utrzymującym pracę i status, na stosowanie mechanizmu wyparcia.

„Przecież chodzę do pracy, mam dom i markowe ubrania, więc problem mnie nie dotyczy” – to częsty argument, który blokuje myśl o leczeniu. Tymczasem współczesne uzależnienie często nosi krawat, pije drogie trunki i świetnie odnajduje się w mediach społecznościowych. To właśnie ten dysonans między stereotypem a rzeczywistością sprawia, że pomoc przychodzi zbyt późno.

Zobacz:  Czy zakochany facet patrzy na inne kobiety?

Lęk przed etykietą i stygmatyzacja

W polskim społeczeństwie wciąż silny jest lęk przed „załataniem” – opinią sąsiadów czy współpracowników. Wyjazd na terapię bywa ukrywany pod pozorem urlopu lub problemów zdrowotnych innego typu. Obawa przed tym, że po powrocie otoczenie będzie patrzeć na nas przez pryzmat choroby, jest paraliżująca.

W tym kontekście kluczowe staje się wsparcie profesjonalnych placówek, które gwarantują pełną dyskrecję i rozumieją delikatną strukturę społecznych powiązań pacjenta. Ośrodek Dezyderata kładzie duży nacisk na to, by proces wychodzenia z nałogu odbywał się w warunkach dających poczucie bezpieczeństwa i godności, co jest niezbędne do przełamania wstydu narzuconego przez otoczenie.

Zmiana paradygmatu: Terapia to nie wstyd, to inwestycja

Aby realnie zmniejszyć liczbę osób uzależnionych, konieczna jest zmiana narracji społecznej. Musimy zacząć postrzegać terapię nie jako dowód upadku, ale jako wyraz najwyższej dbałości o siebie i swoich bliskich.

Normy społeczne zaczną sprzyjać trzeźwieniu dopiero wtedy, gdy:

  • Odmowa alkoholu będzie szanowana bez konieczności tłumaczenia się.
  • Wiedza o mechanizmach uzależnienia zastąpi krzywdzące mity.
  • Osoby po terapii będą postrzegane jako silne i świadome, a nie „uszkodzone”.

Przełamanie barier kulturowych to proces powolny, ale niezbędny. Każda osoba, która decyduje się na leczenie wbrew presji otoczenia, staje się cegiełką w budowie nowej, zdrowszej kultury bycia ze sobą – bez konieczności wspomagania się substancjami psychoaktywnymi.

Artykuł sponsorowany

Udostępnij ten artykuł
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *